„Popełniliśmy wielki błąd, że pozbyliśmy się Saddama Husseina, ponieważ był on jedynym człowiekiem, który mógł kontrolować to państwo. Tak samo było z Talibami. Mieszamy się do spraw krajów, o których nie mamy pojęcia.'' Z czyich ust padły te słowa? Z tych samych, z których i te: „Jeśli spojrzeć na demokrację, to nie przyniosła ona dobrych skutków w wielu krajach
, także w tym (Wielka Brytania). Lubię ludzi, którzy mają silny charakter. Jeśli ktoś konsultuje się ze swoją babcią za każdym razem, kiedy chce podjąć decyzję to jest głupcem. Ja podejmuję decyzje, czasem dobre, czasem złe. Dopóki tych dobrych jest więcej niż złych, wtedy jest ok.''
Biografia Ecclestona pełna jest zawiłości i krętych ścieżek. Bogata w wielkie odejścia i jeszcze bardziej spektakularne powroty. Jednak w niemal całym swoim niespełna 80-letnim życiu Ecclestone związany był z wyścigami i rodzącą się w latach 50-tych Formułą 1.
Urodzony 28 października 1930 roku w Ipswich, hrabstwo Suffolk, Ecclestone przez znawców tematu określany jest mianem „dyktatora F1”. Jednak nim doszedł do punktu, w którym znajduje się obecnie przeszedł niemało i imał się przeróżnych zajęć.
W wieku 16 lat, zaraz po przeprowadzce do Londynu, porzucił szkołę na rzecz swojej największej pasji – motocykli. Wraz z przyjacielem Fredem Comptonem założył spółkę handlującą częściami do motocykli - Compton & Ecclestone. Jednocześnie rozpoczął na dobre przygodę z wyścigami – wyścigi Formuły 3 niezwykle go pasjonowały, jednak jego czynna przygoda w ściganiu zakończył a się w 1951 roku, kiedy to w czasie jednego z wyścigów na torze Brands Hatch jego pojazd znalazł się poza trasą.
Wypadek stał się powodem kilkuletniej absencji w świecie wyścigów. W tym czasie Ecclestone aktywnie uczestniczył w rozwoju innego działu swojej działalności gospodarczej, rynku nieruchomości. Jednak już w 1957 r. nazwisko „Ecclestone” ponownie zawitało na padoku wyścigowym. Bernie Ecclestone został managerem Stuarta Lewisa-Evansa, a wkrótce potem stał się właścicielem zespołu Connaught, w barwach którego ścigali się między innymi wspomniany Lewis-Evans, Ivor Bueb i Roy Salvadori. W niespełna rok później Lewis-Evans przenosi się do zespołu Vanwalla, jednak nadal korzysta z usług Ecclestona jako managera. Niestety, podczas GP Maroka silnik w aucie Lewisa-Evansa eksplodował powodując zgon kierowcy. Ecclestone, wielki przyjaciel Lewisa-Evansa, długo nie może pogodzić się z jego odejściem i decyduje się ponownie odejść z wyścigów. Jednak nie na długo…
Za namową Salvadoriego przyjmuje posadę managera austriackiego kierowcy wyścigowego Jochena Rindta, a niedługo potem staje się właścicielem zespołu Formuły 2. Także i w tym przypadku fortuna nie dopisała – w 1970 roku w drodze po tytuł mistrzowski Rindt ginie na torze Monza, stając się pierwszym i jak dotąd jedynym pośmiertnie nagrodzonym Mistrzem Świata Formuły 1.
Lata 70-te ubiegłego wieku to początek wielkiej ery Ecclestona. W 1972 roku wraz z Frankiem Williamsem, Colinem Chapmanem, Teddym Mayerem i Maxem Mosleyem zakłada FOCA (Formula One Constructors Association) – i jednocześnie od tego momentu zaczyna się jego niepodzielna hegemonia w świecie Formuły 1. W 1978 roku Ecclestone zostaje szefem FOCA, a tekę doradcy do spraw prawnych obejmuje równie znany, co kontrowersyjny Max Mosley. Obaj panowie w toku wielomiesięcznych uzgodnień z FISA (obecną FIA) zdołali przeforsować kwestię przyznania FOCA praw telewizyjnych do transmisji wyścigów grand prix! Konsekwencją powyższych było założenie przez Ecclestona Fomula One Promotions and Administration, która 47% zysków z transmisji telewizyjnych przekazywała zespołom, 30% FISA (FIA) i 23% FOPA. FOPA natomiast odpowiedzialne było za zapewnienie środków finansowych na nagrody.
Wokół praw do transmisji telewizyjnych wyścigów grand prix narosło wiele historii, i tych pozytywnych, jak i w zdecydowanej przewadze negatywnych. Ecclestone wielokrotnie musiał odpierać ataki osób twierdzących, że prawo do transmisji telewizyjnych nie powinno znajdować się w jego gestii. Jak by jednak na to nie spojrzeć, takimi a nie innymi środkami, Ecclestone zdołał utrzymać niemal pełną kontrole nad zyskami z tego tytułu. Przypieczętowaniem hegemonii Ecclestona było wielokrotnie piętnowane „porozumienie Concorde” z 1997 roku, w ramach którego w zamian za coroczną opłatę Ecclestone zdołał utrzymać prawa do transmisji telewizyjnych. I tak jest po dziś dzień. Aż do 2012 roku, kiedy to wygasa porozumienie z FIA.
Jednak Formuła 1 to nie jedyna domena niskiego Brytyjczyka. W kwietniu 2000 roku Ecclestone zbył na rzecz Davida Richardsa spółkę ISC (International Sportsworld Communicators), która jest w posiadaniu pełni praw komercyjnych do rajdów WRC.
Skandal korupcyjny wokół osoby Ecclestona i Brytyjskiej Partii Pracy z 1997 roku także na długo mu nie zaszkodził. Chodziło o milionowy datek na rzecz partii, która wówczas pracowała nad zmianą przepisów związanych z organizowaniem wyścigów F1. Partia Pracy milionowy datek zwróciła, a afera wokół Ecclestona w końcu ucichła.
W połowie 2009 roku wokół Formuły 1 narósł ogromny konflikt wokół sposobu zarządzania sportem oraz regulacji na sezon 2010. Spór na linii FOTA (zrzeszającego zespoły) – FIA – FOM (Formula One Management, spółka Ecclestona) niemal doprowadził do rozłamu w świecie F1. W wyniku ustaleń mających miejsce pod koniec czerwca 2009 roku na spotkaniach roboczych w Paryżu przedstawiciele wszystkich trzech stron, tj. Luca di Montezemolo (szef FOTA), Max Mosley (ówczesny szef FIA) oraz właściciel praw telewizyjnych Bernie Ecclestone (FOM) zdołali doprowadzić rozmowy do punktu, w którym możliwym stało się osiągnięcie satysfakcjonującego wszystkie strony porozumienia. Cykl F1 2010 mógł być kontynuowany.
| następna » |
|---|








